2 lipca TSUE wydał wyrok w sprawie C-261/25 Ścierbek i odpowiedział na jedno z najważniejszych pytań w sporach frankowych: od kiedy bankowi biegnie termin przedawnienia roszczenia o zwrot kapitału? Trybunał uznał, że termin ten należy liczyć od momentu, w którym konsument zakwestionował umowę. To rozstrzygnięcie jest istotne dla wszystkich frankowiczów, bo wskazuje, kiedy bank musi zacząć działać, jeśli chce dochodzić zwrotu wypłaconego kapitału.
W skrócie
TSUE uznał, że termin przedawnienia roszczenia banku nie biegnie od wypłaty kredytu ani od wpisu podobnej klauzuli do rejestru. Zaczyna się dopiero wtedy, gdy konsument jasno zakwestionuje umowę wobec banku. Może to być reklamacja, wezwanie do zapłaty albo pozew.
Co dokładnie rozstrzygnął TSUE?
TSUE uznał, że bank może liczyć termin przedawnienia swojego roszczenia od chwili, w której konsument zakwestionował związanie umową. Chodzi o moment, w którym bank dowiedział się, że klient podważa ważność umowy albo nie zgadza się z jej nieuczciwymi postanowieniami.
W praktyce takim momentem może być reklamacja frankowa, wezwanie do zapłaty, zawezwanie do próby ugodowej albo pozew przeciwko bankowi. Od tej daty bank wie, że powstał spór i powinien podjąć decyzję, czy dochodzić zwrotu kapitału.
Trybunał uznał więc, że bank nie musi pozywać konsumenta już w dniu wypłaty kredytu. Nie musi też liczyć terminu wyłącznie od wpisu podobnej klauzuli do rejestru. Najważniejszy jest moment, w którym konkretny konsument zakwestionował konkretną umowę.
Co oznacza „zakwestionowanie umowy”?
Zakwestionowanie umowy oznacza jasne poinformowanie banku, że konsument nie zgadza się z umową albo uważa jej zapisy za nieuczciwe. Nie chodzi o zwykłe pytanie do banku ani prośbę o zaświadczenie.
To musi być działanie, z którego wynika, że konsument podważa związanie umową. Najczęściej będzie to reklamacja, wezwanie do zapłaty albo pozew o ustalenie nieważności umowy.
Mówiąc prościej: termin dla banku zaczyna biec wtedy, gdy bank dostaje od konsumenta wyraźny sygnał, że umowa może być sporna i że konsument może domagać się jej unieważnienia lub rozliczenia.
Co ten wyrok oznacza dla frankowiczów?
Wyrok oznacza, że wielu frankowiczów może bronić się przed pozwami banków o zwrot kapitału. Szczególnie dotyczy to osób, które zakwestionowały umowę. Przedawnienie nie oznacza, że roszczenie znika samo z siebie. Oznacza jednak, że konsument może odmówić zapłaty, jeżeli bank zgłosił żądanie za późno. W sądzie trzeba wyraźnie podnieść zarzut przedawnienia.
Dla frankowicza może to być argument o ogromnym znaczeniu finansowym. Jeżeli bank żąda kilkuset tysięcy złotych, zarzut przedawnienia może doprowadzić do oddalenia powództwa.
Czy frankowicze przegrali tym wyrokiem?
Nie. Wyrok nie oznacza, że frankowicze tracą ochronę. Nadal mogą dochodzić nieważności umowy, zwrotu rat i innych świadczeń zapłaconych bankowi. Nadal mogą też powoływać się na klauzule abuzywne.
Zmienia się natomiast ocena roszczenia banku o zwrot kapitału. Konsumentowi może być trudniej twierdzić, że roszczenie banku przedawniło się już wiele lat temu, tylko dlatego, że kredyt został wypłacony dawno temu.
To nie oznacza jednak, że bank zawsze wygra. Trzeba sprawdzić, kiedy dokładnie konsument zakwestionował umowę i kiedy bank wniósł pozew. Jeżeli bank mimo wszystko czekał zbyt długo, zarzut przedawnienia nadal pozostaje skuteczny.
Co z odsetkami dla banku?
Odsetki pozostają osobnym problemem. Nawet jeżeli bank może dochodzić zwrotu kapitału, nie oznacza to automatycznie, że ma prawo do odsetek w każdej żądanej wysokości.
Odsetki za opóźnienie zależą od tego, kiedy konsument został skutecznie wezwany do zapłaty i czy żądanie banku było prawidłowe. Jeżeli wezwanie było niejasne, zbyt wczesne albo zawierało zawyżone kwoty, konsument może to kwestionować.
W praktyce po tym wyroku spory mogą przesunąć się właśnie na odsetki. Przy kredytach na kilkaset tysięcy złotych mogą one znacząco zwiększyć wartość żądania banku.
Co powinien zrobić konsument po wyroku?
Frankowicz powinien ustalić datę pierwszego pisma, w którym zakwestionował umowę. To teraz jedna z najważniejszych dat w sprawie.
Warto odnaleźć reklamację, wezwanie do zapłaty, zawezwanie do próby ugodowej albo pozew. Następnie trzeba porównać tę datę z datą pozwu banku o zwrot kapitału.
Jeżeli bank złożył pozew po upływie terminu liczonego od zakwestionowania umowy, zarzut przedawnienia nadal może być aktualny. Jeżeli zareagował szybko, obrona będzie musiała koncentrować się także na innych argumentach, na przykład odsetkach lub wysokości żądania.
Jak należy liczyć termin przedawnienia roszczenia banku
Wyrok TSUE z 2 lipca przesądza, że termin przedawnienia roszczenia banku o zwrot kapitału należy liczyć od momentu, w którym konsument zakwestionował umowę. To rozstrzygnięcie wzmacnia pozycję banków w sporach o kapitał, ale nie odbiera frankowiczom ochrony. Dla konsumentów najważniejsze jest teraz ustalenie pierwszej daty zakwestionowania umowy. To ona może zdecydować, czy bank złożył pozew w terminie, czy jego roszczenie nadal można uznać za przedawnione.
Autor artykułu: Aleksandra Majchrzyk Specjalista
Pytania, jakie najczęściej zadają nasi Klienci:
Od kiedy po wyroku TSUE liczyć termin przedawnienia banku?
Od momentu, w którym konsument zakwestionował umowę wobec banku. Może to być reklamacja, wezwanie do zapłaty albo pozew.
Czy data wypłaty kredytu nie ma już znaczenia?
Ma znaczenie dla historii sprawy, ale w tym wariancie nie jest początkiem biegu przedawnienia roszczenia banku o zwrot kapitału.
Czy bank może teraz zawsze odzyskać kapitał?
Nie zawsze. Bank nadal musi działać w terminie, udowodnić swoje roszczenie i prawidłowo wykazać żądaną kwotę. Konsument może też kwestionować odsetki.